Friday, 5 July 2013

Melvita summer sale do - 50 %!

Chwilowo nie mam czasu na dlugiego posta, ale nie moglam sie z Wami nie podzielic informacja o letniej przecenie na stronie Melvity.  Mnostwo wspanialych kosmetykow w cenach nizszych nawet o 50 %- jest w czym wybierac!



Tuesday, 18 June 2013

Summertime and the living is easy...

Nareszcie tu jest! Moze nie upalne, nie zawsze sloneczne, ale nareszcie, po najdluzszej od 50 lat zimie w Wielkiej Brytanii,  w koncu mozemy sie cieszyc latem. I to calkiem nienajgorszym- udalo nam juz sie zainaugurowac sezon plazowy, wlacznie z kapiela w morzu, choc tu nie obylo sie bez pianek surfingowych ;-) W kazdym razie sezon w pelni, natura uwodzi bogactwem aromatow swiezych owocow i warzyw, i podobny nastroj zapanowal w mojej lazience- lekkosc, delikatne konsystencje, bogactwo skladnikow niemal "prosto z krzaczka", zapachy morskiej bryzy czy egzotyki rodem z tropikow.


Niemiecka marke Alverde uwielbiam od kilku lat. Ilekroc zdarza mi sie odwiedzic Niemcy, robie napad na drogerie DM i jak w amoku zgarniam fanty z polek do koszyka. Przy ich niesamowicie niskich cenach ostateczny rachunek nie ma szans okazac sie niemilym zaskoczeniem, nawet jesli troche nas ponioslo ;-) Niestety w UK nie ma mozliwosci zakupu Alverde, wiec od jakiegos czasu zaopatruje sie w Polsce przez Allegro, i potem wykorzystuje odwiedzajaca mnie rodzine jako "mrowy". Mimo calego ambarasu- warto! Wiekszosc kosmetykow Alverde ma doskonale sklady, wytropilam jak dotad tylko jeden zel pod prysznic zawierajacy Ammonium Laureth Sulphate, czyli "wariacje na temat" SLS (  zel z  grapefruitem). Wiele kosmetykow ma cerytifkat BDiH. Dezodorant w kulce z mango i papaya jest po prostu swietny, nie zawiera zadnych zwiazkow aluminium, ktore podejrzewa sie o wywolywanie nowotworow piersi, nie ma w skladzie alkoholu, nie podraznia, spokojnie stosuje go na swiezo ogolone pachy. Skaldnikiem wysoko w skladzie jest tlenek cynku, ktory doskonale kojarze z czasow, gdy moi chlopcy byli w pieluchach, nic tak dobrze nie zabezpieczalo skory przed wilgocia i nie lagodzilo podraznien! Musze jednak zaznaczyc, ze nie naleze do osob z problemem nadmiernego pocenia sie, nie cierpie tez z powodu nieprzyjemnego zapach potu ( jedyne co moge poradzic w tej sytuacji, to przyjrzec sie diecie, i oczyscic organizm), wiec nie gwarantuje, ze kosmetyk ten okaze sie wystarczajaco skuteczny dla kazdego. Ja w kazdym razie jestem zadowolona z jego dzialania, a delikatny egzotyczny zapach papai, ktory uwielbiam, nie utrzymuje sie na tyle dlugo, zeby kolidowac z innymi uzytymi kosmetykami. Opakowanie jest szklane, co moze stanowic pewien klopot przy wakacyjnych wyjazdach- ale to jedyny minus.
Ingredients Aqua, Aloe Barbadensis Extract*, Zinc Oxide, Cellulose, Glycery Caprylate, Xanthan Gum, Triethyl Citrate, Zinc Ricinoleate, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Hydrogenated Palm Glycerides, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrated Silica, Hydrogenated Lecithin, Mangifera Indica Seed Oil, Mangifera Indica Fruit Extract*, Carica Papaya Fruit Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Citral**, Citronellol**, Farnesol**, Geraniol**
* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oilsl

Peeling myjacy z lotosem i wiorkami kokosowymi tak do konca "peelingiem" nie jest. Ja jednak lubie wieksza moc scierna, ale przy stosowaniu kosmetyku czesciej niz raz w tygodniu sie sprawdza. Uzywa sie go jak zelu pod prysznic, poza duzymi kawalkami miazszu kokosowego, produkt zawiera tez rozdrobniona krzemionke, jednak mimo wszystko jego dzialanie jest dosc delikatne.  Ma przyjemny, lekko slodki "orientalny" zapach, jednak zawiera duzo alkoholu, i jest on niestety wyczuwalny podczas uzycia- mimo to, nie zauwazylam, zeby wyszuszal czy podraznial. Nastepnym razem mam ochote sprobowac peelingu antycellulitowego z cyrtyna i rozmarynem, w nadziei, ze bedzie mocniej scieral. W tej chwili stosuje inny peeling do cotygodniowego, gruntownego zluszczania, a ten od Alverde dodatkowo w srodku tygodnia, jesli np. chce zastosowac samoopalacz.
Ingredients Aqua, Alcohol*, Glycerin, Coco-Glucoside, Cocos Nucifera Fruit*, Xanthan Gum, Glyceryl Oleate, Silica, Nelumbium Speciosum Flower Extract, Cocos Nucifera Fruit Extract*, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Helianthus Annuus Seed Oil*, Tocopherol, Citic Acid, Parfum**, Alcohol
* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oils
Balsamy   do ciala z Alverde przetestowalam wszystkie! Kazdy z nich jest doskonaly, i bardzo przystepny cenowo, roznia sie konsystencjami i zapachami. Moim dotad ulubionym byl ujedrniajacy balsam anti-aging z mango i acai, niestety byl to chyba produkt sezonowy, bo od prawie dwoch lat nie ma go juz w ofercie. Wersja z oliwka i aloesem, to "wariant podstawowy" przeznaczony do skory normalnej, kosmetyk  ze zdjecia to balsam z biala herbata i jasminem do skory suchej, jest jeszcze krem do skory bardzo wysuszonej, z roza herbaciana i migdalem oraz maslo do ciala z makadamia.  Pachna wrecz oblednie, do tego stopnia, ze ma sie ochote je zjesc, nawilzaja i wygladzaja skore na caly dzien, i nawet te najbardziej tresciwe wchlaniaja sie szybko i nie maza na skorze.
IngredientsAqua, Glycine Soja Oil*, Glycerin, Alcohol*, Myristyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Jasminum Officinale Flower Extract*, Xanthan Gum, Butyrospermum
Parkii Butter*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Hydrogenated Palm Glycerides, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Lecithin, Hydrogenated Lecithin, Lysolecithin, Tocopherol, Tocopheryl Acetate,
Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Citral**, Linalool**, Citronellol**, Geraniol**, Coumarin**
* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oils

Alverde oferuje tez kilka rodzajow zeli myjacych do ciala, i poza wspomnianym wariantem grapefruit- bambus mozna je spokojnie wybierac tylko na podstawie preferowanego zapachu czy konsystencji. Krem myjacy z papaja i rokitnikiem ma swieza, owocowa nute zapachowa i gesta, nawilzajaca konsystencje. Nie pieni sie szalenczo, ale przeciez nie o to nam chodzi. Wlasnie go skonczylam, i zaluje, ze nie kupilam wiecej niz jednego opakowania. Jest idealny na poczatek dnia, doskonale orzezwia, na wieczor wole bardziej otulajacy zapach orzechow makadamia w kremowym zelu stanowiacym idealny wstep do masla do ciala o tej samej nucie zapachowej.  Nie jestem w stanie podac cen kosmetykow Alverde, bo te roznia sie w zaleznosci od spredawcy na allegro. Ja zakupy robie u niejakiej "lijeczki", i ja spokojnie moge polecic, Oczywiscie najtaniej wychodzi zaopatrzyc sie samemu w Niemczech, jesli mamy taka mozliwosc.
IngredientsAqua, Coco-Glucoside, Alcohol*, Glycerin, Disodium Cocoyl Glutamate, Glycine Soja Oil*, Xanthan Gum, Sodium Cocoyl Glutamate, Carica Papaya Fruit Extract*, Hippophae Rhamnoides Oil*, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Parfum**, Sodium PCA, Alcohol, Limonene**
* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oils


Moje nieustanne zachwyty nad TK Maxxem moga wydawac sie nudne, ale jak tu nie piac peanow, skoro znajduje tam takie perelki jak tez powyzszego zdjecia! Sa to mydla w plynie kalifornijskiej marki Depth, stworzonej przez malzentwo  biologow morskich. Linia zawiera kosmetyki myjace, zele pod prysznic, szampony, balsamy do ciala, kremy do golenia (odpowiednie dla obu plci),  w pieknych lazurowych opakowaniach, ktore same w sobie wprowadzaja do lazienki wakacyjny, beztroski klimat. Ponadto kosmetyki sa w 70 % organiczne, nie zawieraja zadnej podejrzanej chemii i dostepne sa w kilku wariantach zapachowych- do lekkiej morskiego bazy w "bay coconut"  dodano cieply zapach kokosa, w "mangrove citrus"  delikatny aromat cytrusow, a w "sea berry" lekko pizmowa nute owocow jagodowych- te polaczenia sa naprawde niesamowite,a  przy tym pochodza ze 100 % naturalnych surowcow, bez dodatku syntetycznych zapachow! Linia Depth dostepna jest np. w duzym internetowym sklepie iHerb, ktory wysyla rowniez do Polski, ale w TK Maxxie udalo mi sie kupic te kosmetyki w szokujaco niskich cenach- butelka mydla w plynie kosztowala 2 funty, szampon  3 funty a zele do golenia po 1 funcie! Kupilam je w maju zeszlego roku, wzielam wszystkie jakie mi sie nawinely pod reke ;-) Jesli jakims cudem natraficie na nie w polskim TK Maxxie, bierzcie bez wahania. Sa niesamowicie wydajne , krem do golenia uzywalismy z malzem na spolke, i starczyl nam na bardzo dlugo!


 
Pozostajac w klimacie morskim chcialabym pokazac wam jedne z moich ulubionych perfum na lato. Jest to propozycja od L'Artisan Parfumeur, niszowej francuskiej marki, ktora w 2009 wypuscila zapach Cote d'Amour, oparty na 100 % naturalnych skladnikach potwierdzonych certyfikatami Ecocert i Cosmebio. Mimo, ze to unisex,   nie jest typowym, letnim "swiezuchem" jak wiele massmarketowych syntetycznych perfum, ktorych wymuszona "ozywcza swiezosc morskiej bryzy" niemal wyciska lzy z oczu... Tak, zgadliscie mam na mysli Cool Water Davidoff i inne wariacje na ten sam temat. W Cote d'Amour swiezosc jest,  ale lekko slona, przelamana cieplym aromatem drzewnym, slodycza lukrecji,  tworzac kompozycje nieoczywista i wieloplaszczyznowa. Uwielbiam ten zapach rowniez za to, ze moge go uzywac bez obaw, ktore niestety towarzysza stosowaniu przez mnie innych perfum. Niestety nie potrafie sobie odmowic uzywania perfum, teraz przynajmniej staram sie na codzien uzywac tych naturalnych, ale i tak od czasu do czasu pozwalam sobie na pare psikniec z mojej przepastnej kolekcji. Jesli ktos stworzy naturalne i organiczne arcydzielo na miare np. Birmane Van Cleef and Arpels to pierwsza zloze poklony ;-) Woda od L'Artisan ma ogromna pojemnosc, 250 ml, przy wylacznie sezonowym stsowaniu nie sposob jej zuzyc samemu, wiec od jakiegos czasu pozwalam mezowi sie "poczestowac".  Tez ja bardzo polubil, bo nie jest to zapach wylacznie na plaze, swietnie sprawdza sie rowniez w pracy, trzyma sie raczej blisko ciala, wiec nie dusi calego otoczenia, zreszta to nie ta moc razenia-  naturalne surowce zapachowe  nie tworza wokol noszacego chmury toksycznych oparow! W Polsce zapach ten byl dostepny w Perfumerii Quality Missala, ale ja kupilam  go oczywiscie w...TK Maxxie, za ulamek wyjsciowej ceny- zamiast 150 funtow zaplacilam 40!

Saturday, 30 March 2013

Nie jestem maniaczka makijazu. Mam do niego podejscie czysto pragmatyczne- tzn. makijaz nie stanowi dla mnie zabawy samej w sobie, nie uprawiam "sztuki dla sztuki" godzinami cwiczac rysowanie ladnej kreski czy ogladajac z wypiekami na twarzy internetowe tutoriale. Maluje sie, bo w pewnym wieku ( moim;-) stanowczo lepiej wyglada sie w makijazu niz bez. Jedyna makijazystka jaka podgladam,  i od ktorej czerpie inspiracje oraz staram sie liznac techniki, to Lisa Eldridge. Jej propozycje nigdy nie sa oderwane od realiow, i co wazne, sa skierowane do kobiet, ktore prowadza normalne zycie i potrzebuja makijazu w sytuacjach codziennych, a niekoniecznie wybieraja sie na karnawal do Rio de Janeiro ;-) Podstawa mojego makijazu jest swieza, jednolita cera, co wymaga troche czasu i conajmniej kilku produktow, bo niestety jestem w tej "uprzywilejowanej" sytuacji, ze zmagam sie nie tylko z problemami typowymi dla skory w wieku lat trzydziestu-kilku, ale nadal walcze z zaskornikami, rozszerzonymi porami i nadprodukcja sebum. Na szczescie mam chwilowy spokoj z przebarwieniami, maskowanie mojej wielkiej ostudy na czole bylo kiedys bardzo czasochlonnym zadaniem. Nadal uwazam, ze makijaz powinien  byc wykonany starannie albo wcale, dlatego nigdy nie zabieram sie do tego jesli nie mam spokojnych 30 minut. Nie mam problemu z wyjsciem z domu bez "tapety". Wszystkie moje wysilki pielegnacyjne zmierzaja do tego, zeby miec na tyle dobra skore, zeby bez obaw moc sie pokazac ludziom "saute". Poki co jeszcze nie osiagnelam idealu, ale tez akceptuje swoj wyglad na tyle, ze nie robie problemu z tego, ze niekiedy nie mam czasu albo ochoty na makijaz.

 
 
 
 
Od wielu lat uzywalam podkladow mineralnych w proszku. np. Rhea, Inika czy Bare Minerals. Z tych ostatnich zrezygnowalam, kiedy odkrylam, ze jeden ze skladnikow, bismuth oxycholoride nie sluzy cerze z wypryskami, zapycha i powoduje wykwity. Przez dluzszy czas bylam zadowolona z tego, jak czyste mineraly w proszku dzialaly na moja skore oraz z wizualnego efektu. Ostatnio cos sie zmienilo, moja skora nie wyglada juz tak swiezo i jedwabiscie umalowana mineralami. To chyba starosc sie zakrada ;-) Zauwazylam, ze zaczely mi podkreslac drobne linie, i nadawaly twarzy dosc jednowymiarowy, matowy,  "plaski" wyglad.  Pamietajac zasade, ze im skora starsza tym lepiej wyglada z lekkim, naturalnym polyskiem;  zaczelam stosowac podklady plynne, oczywiscie rowniez oparte na mineralnych barwnikach. Podklad z Miessence jest jednym z moich ulubionych. Oczywiscie nie zawiera silikonow, parafiny, talku, glikoli propylenowych, zadnych siateczek vinylowych i innych "cudow na kiju", ktore moze faktycznie dobrze kryja, ale nadaja twarzy nienaturalny wyglad obrazu zagruntowanego szpachla i maskuja fakture skory, nie mowiac o tym, ze na dluzsza mete po prostu jej szkodza . Miessence to marka z Australii, jeden z pionierow kosmetyki organicznej, ich produkty maja certyfikat zgodny z wymogami dla produktow zywnosciowych. Na upartego kazdy z kosmetykow Miessence moznaby zjesc ;-) Podklad Translucent Foundation jako jeden z bardzo niewielu znanych mi kosmetykow, rowniez sposrod tych organicznych,  nie zawiera dwutlenku tytanu, ktory choc powszechnie stosowany jako filtr przeciwsloneczny budzi pewne kontrowersje, bo zdarza sie, ze wywoluje alergie, jest rowniez podejrzewany o potencjalne dzialanie toksyczne w przypadku kontaktu z drogami oddechowymi ( sproszkowany wystepuje w pudrach, czy cieniach do powiek). Wiekszosc podkladow mineralnych w proszku zawiera dwutlenek tytanu. Podklad miessence zawiera bezpieczny tlenek cynku, ktory daje ochrone przeciwsloneczna odbijajac promienie UVA i UVB od powierzchni skory, dodatkowo dzieki skrobi kukurydzianej wygladza i matowi (lekko!) powierzchnie skory, a kolor zawdziecza wylacznie pigmentom mineralnym. Zamiast wody oparty jest na soku aloesowym, a kilka starannie dobranych olejow i gum roslinnych daje mu przyjemna, lekka konsystencje i zapewnia skorze pielegnacje godna dobrego kremu. Jak sama nazwa wskazuje, krycie nie jest jego zadaniem- daje na twarzy polprzezroczyste wykonczenie, wieksze niedoskonalosci czy nierownosci koloru trzeba potraktowac korektorem. Miessence zdaje sie jest dostepne w Polsce, sprzedaje je pani od mineralow Rhea. Ja za 50 ml podkladu w prozniowym flakonie z dozownikiem zaplacilam okolo 32 funtow w sklepie beautifully organic.
 
INCI: organic aloe barbadensis (aloe vera) leaf juice, certified organic helianthus annuus (sunflower) seed oil, certified organic simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, zinc oxide, certified organic butyrospermum parkii (shea) fruit butter, certified organic zea mays (corn) starch, certified organic ethanol (sugar cane), non-gmo lecithin, d-panthenol (pro-vitamin B5), aroma (proprietary blend), sclerotium rolfsii gum, certified organic lavandula angustifolia (lavender) essential oil, may Contain: +/- iron oxides
 
 
 
 
Do niedawna uzywalam korektora rowniez od Miessence, ale po skonczeniu opakowania przerzucilam sie na UNE- marke ekologiczna nalezaca do koncernu Bourjois. UNE weszlo na brytyjski rynek z wielka pompa kilka lat temu, w kazdym szanujacym sie Bootsie byly rozbudowane standy, ale niestety cos poszlo nie tak, i UNE zniknelo, na szczescie nie calkiem. Mozna te kosmetyki znalezc jeszcze w internecie, niestety wybor kolorow staje sie coraz bardziej ograniczony, ale za to ceny sa duzo nizsze od tych wyjsciowych. Ja swoj korektor i kredke rozswietlajaca kupilam w na stronie duzej sieciowej drogerii superdrug, za 4.99 funta sztuka. Korektor zamkniety jest w zgrabnym pudeleczku z suwanym wieczkiem, zaopatrzonym w lusterko. Ja wybralam numer 107, najjasniejszy jaki byl jeszcze dostepny. Jest to sredni odcien bezu, ktorego uzywam do maskowania wypryskow na twarzy, dookola skrzydelek nosa. w zaglebieniu brody, ale rowniez pod oczy- dla wyrowniania   odcieni, nakladam odrobinke na duzo jasniejszy korektor, ktorym rozjasniam caly oczodol i gorna powieke, az do lukow brwiowych. Pelna nazwa korektora UNE to Intuitive Touch BB cream concealer, ale to BB to chyba tylko taki chwyt,  bo nie bardzo rozumiem, do czego mozna by to odniesc- nie jest naladowany silikonami jak typowy bb, ale jest dobrze napigmentowany i mimo kremowej kosystencji dosc szybko wysycha tworzac trwala powloczke. Latwo sie rozciera przy aplikacji pedzlem, nigdy nie nakladalam go palcem, wiec nie mam tu zadnych spostrzezen. Dobrze pokrywa drobne przebarwienia, jak rowniez te bardziej wypukle czy zaczerwienione wypryski, dzieki delikatnie zoltym podtonom. Kredka Skin Glow pencil ma za zadanie rozswietlac wybrane miejsca na twarzy. Ja kupilam ja z zamiarem stsowania na linie wodna dolnej powieki, ale jej cielisty kolor(G03) jakos mi do tego nie pasowal, duzo lepiej sprawdza sie w takim przypadku biala kredka. U Lisy Eldrigde podpatrzylam nakladanie  jasnego koloru na okolice spojowki, juz po pomalowaniu powiek, i tak teraz uzywam kredki UNE- odrobina w samym wewnetrznym kaciku oka, delikatnie roztarta w kierunku gornej i dolnej powieki. Ten trick dodaje spojrzeniu swiezosci i blasku. Wszystkie kosmetyki UNE posiadaja certyfikat ECOCERT.
 
INCI  Intuitive Touch BB Concealer: OCTYLDODECANOL, SILICA, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL*,
COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX, CERA ALBA (BEESWAX)*,
BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER*, LAUROYL LYSINE, TOCOPHEROL,
HYDROGENATED PALM KERNEL GLYCERIDES, HYDROLYZED LEPIDIUM MEYENII ROOT*,
MALTODEXTRIN*, ORYZA SATIVA (RICE) HULL POWDER, PARFUM (FRAGRANCE),
HYDROGENATED PALM GLYCERIDES, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL,
[+/- (MAY CONTAIN) : CI 77007 (ULTRAMARINES), CI 77019 (MICA), CI 77163
(BISMUTH OXYCHLORIDE), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES),
CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE)]
 
INCI Skin Glow Pencil: SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL*, BIS­DIGLYCERYL POLYACYLADIPATE­2, CERA ALBA (BEESWAX)*, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, SQUALANE, COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX, LAUROYL LYSINE, ORYZA SATIVA (RICE) HULL POWDER, TOCOPHEROL, TOURMALINE, HYDROGENATED VEGETABLE OIL, POLYGONUM FAGOPYRUM SEED EXTRACT,
[+/­(MAY CONTAIN) : CI 77019 (MICA), CI 77007 (ULTRAMARINES), CI 77163 (BISMUTH OXYCHLORIDE), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE)] 09UMT006­1
 
 
Christopher Drummond Beauty Duo-Phase Concealer to moj korektor pod oczy. Mam najjasniejszy i jest naprawde bardzo,  bardzo jasny- doskonale maskuje ciemne cienie pod oczami jak rowniez te miejsca u nasady nosa, gdzie przez cieniutka skore przebijaja naczynia krwionosne , nadajac jej siny odcien. Jednak dla unikniecia efektu "oka pandy" juz po dokladnym roztarciu koloru pedzlem dokladam odrobine ciemniejszego korektora z UNE i znow rozcieram. Korektor jest zamkniety w malutkim opakowaniu prozniowym z dozownikiem, fantastyczny patent, dzieki ktoremu nie marnujemy produktu, bo dzieki jego gestej konsystencji potrzeba go doslownie odrobinke. Nie wchodzi w drobne linie, nie wazy sie,  po calym dniu noszenia go na twarzy nadal wyglada swiezo, nie zmienia koloru,. a to wszystko za sprawa wylacznie naturalnych skladnikow. Zamiast wody zawiera hydrolat rozany! Na podlinkowanej stronie produktu znaduje sie video pokazujace jego wlasciwa aplikacje. Ja kupilam swoj na stronie justbeautydirect.co.uk. 7 g kosztuje 18 funtow, ale sklep praktycznie non-stop oferuje  20 % znizki na wszystko. Pedzle ze zdjecia kupilam razem z korektorem, lubie szczegolnie ten plaski do podkladu od smashboxa. Zrobiony jest z syntetycznego wlosia, doskonale wtapia plynny podklad w skore, zachowuje ksztalt i szybko schnie. Cena tez byla zachecajaca.
 
INCI Duo-Phase Concealer: Rose Hydrosol, Organic Jojoba, Apricot Kernel Oil, Organic Shea Butter, Iron Oxides, Sunbleached Beeswax, Borax, Soy Lecithin, Lavender Hydrosol, Xanthan Gum, Essential Oils of Rosewood, Lavender and Rose, Vitamin E (soy based).
 
W tym samym sklepie zaopatrzylam sie w podklad i "maslo" do ust mojej ulubionej marki 100 % pure. Na podklad mialam chrapke odkad Dominika zachwalala swoj, ale ostatnio trudno o nie, i dostepne sa w bardzo ograniczonym wyborze kolorow. Nie znalazlam swojego idealnego odcienia, wiec zdecydowalam sie na ton ciemniejszy, czyli peach bisque. Ciesze sie, ze skorzystalam z okazji, bo szybko zostal wyprzedany, i w tej chwili nie jest dostepny w UK. Healthy Skin Foundation with Superfruits zawiera 15 % dwutlenku tytanu i 10 % tlenku cynku, co rowna sie ochronie przeciwslonecznej na poziomie SPF 20. Producent obiecuje pelne pokrycie i satynowe wykonczenie makijazu- faktycznie 100 % Pure kryje duzo lepiej niz Miessence, ale jako, ze okazal sie odrobine za ciemny ( tak jak myslalam), a zaczelam go uzywac zima, wpadlam na szatanski pomysl i zaczelam mieszac te dwa podklady. Wyciskam na grzbiet dloni po jednej pompce z kazdego, i mieszam pedzlem, ktorym pozniej rozprowadzam calosc na twarzy. To jest idealne rozwiazanie, Miessence lekko rozjasnia odcien podkladu 100 % pure, a dodatkowo nadaje odrobine wiecej polysku- bo to "satynowe wykonczenie" samo w sobie jest jak dla mnie troche za matowe. Za to razem- dzialaja idealnie, dobrze sie lacza, nie rozwarstwiaja i trzymaja dzielnie kilka godzin. Podklad 100 % Pure swoj kolor zawdziecza nie pigmentom mineralnym, ale ekstraktom owocowym, ktore dzieki swemu bogactwu antyoksydantow rowniez swietnie pielegnuja skore, znowu jak w dobrym kremie zamiast wody mamy sok z aloesu. Jedyny minus- ostatnie miejsce w skladzie zajmuje ten nieszczesny ekstrakt z wiciokrzewu, czyli "naturalny paraben". Nie wszystkie kosmetyki 100 % Pure go maja, maslo do ust ze zdjecia jest na szczescie go pozbawione. Nie uzywam go zgodnie z przeznaczeniem zbyt czesto, stsosuje zamiast tego jako kremowy roz do policzkow, mam kolor "watermelon" . Jest bardzo delikatny, kolor jest polprzezroczysty, konsystencja masla lekka- trzeba nalozyc kilka warstw, jesli zalezy nam na glebszym kolorze. Ja nakladam go na podklad i przypudrowana twarz, czesto nawet na bronzer, na same szczyty kosci policzkowych, i naprawde ladnie sie wtapia, nie wazy, nie robi smug. Nie ma smaku, ale ma przepiekny owocowy zapach, uzyty na usta doskonale je nawilza i odzywia. Rozprawia sie z suchymi skorkami, jedyny minus- trzeba stosowac pedzelek, zeby nie wkladac palcow do srodka metalowej puszeczki. Opakowanie 9 g kosztuje 8 funtow ( po znizce). Za 30 ml podkladu zaplacilam 22.5 GBP.
 
INCI HEALTHY SKIN FOUNDATION WITH SUPER FRUITS SPF 20 : Ingredients: Organic Aloe Barbadensis Leaf (Aloe Juice)1, Oryza Sativa (Rice) Starch, Extracts of Prunus Persica Fruit (Peach), Prunus Armeniaca Fruit (Apricot), Theobroma Cacao (Cocoa Bean) and Lycium Barbarum Fruit (Goji Berry), Euterpe Oleracea Pulp (Acai) Oil, Punica Granatum Fruit Extract (Pomegranate Oil), Tocopherol (Vitamin E), Sodium Ascorbate (Vitamin C), Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Extracts of Organic Camelia Sinensis Leaf Ferment (White Tea)2, Coffea Arabica (Coffee Cherry), Aristotelia Chilensis (Maqui Berry), Vitis Vinifera Skin (Muscadine Grape), Garcinia Mangosteen Peel (Mangosteen), Malpighia Punicifolia Fruit (Acerola), Sambucus Canadensis (Elderberry), Citrus Grandis (Grapefruit) Seed, Lonicera Caprifolium (Japanese Honeysuckle)
SUNSCREEN ACTIVE INGREDIENTS: 15% Titanium Dioxide, 10% Zinc Oxide
Net wt.1 oz / 30 ml
 
INCI Fruit Pigmented Lip Butter: Organic Butters of Avocado1, Shea2 and Cocoa1 Organic Rosehip Oil3,Organic Watermelon Flavor4, Organic PIgmented of Cranberry5, Strawberry4, Pomegranate4, Cherry4 and Plum4, Vitamin E (a-tocopherol), Stevia



Saturday, 16 March 2013

I ♥ Melvita!

Pierwszy raz z francuska Melvita zetknelam sie jakies dwa lata temu poprzez moj ulubiony sklep Mondebio, ale dopiero niedawno oszalalam na punkcie tych opartych na produktach pszczelich kosmetykow. Miod uwielbiam w kazdej postaci, a Melvita oferuje cale mnostwo produktow, nie tylko kosmetycznych, ale rowniez spozyczych i suplementow,  wykorzystujacych jego cenne wlasciwosci, dodatkowo wzbogacajac formuly o ekstrakty roslinne- zarono te swojskie, jak i egzotyczne.    Ta firma z dlugimi tradycjami , obecna  na rynku od 1983 roku, nieprzerwanie ulepszajac nie tylko swoje produkty, ale przede wszystkim metody produkcji, i podejmujac dzialania na rzecz ochrony pszczol i srodowiska, w ktorym zyja. To  odpowiedzialne spolecznie przedsiebiorstwo, troszczy sie nie tylko o wlasne zyski, ale rowniez warunki w jakich wytwarzane sa ich produkty,nawiazywanie dobrych relacji z producentami surowcow i jest cenionym pracodawca w regionie Ardeche. Od jakiegos czasu ma miejsce ekspansja Melvity na pozaeurpejskie rynki,  stajac sie coraz bardziej widoczna w USA i w Azji.  Poza tym od niedawna mamy  w UK do dyspozycji dwa stacjonarne sklepy Melvity, oba znajduja sie w Londynie. Ja z przyjemnoscia odwiedzam ten na Covent Garden, o ile tylko jestem w poblizu. Ambient przypomina troche sklepy Ives Rocher, mozna sie napic dobrej ziolowej herbaty, przetestowac co tylko sie chce, skorzystac z darmowej konsultacji, i na dodatek otrzymac probki wybranych kosmetykow do przetestowania. Caly asortyment posiada  certyfikaty Ecocert i Cosmebio.


Melvita oferuje kilka rodzajow suplementow ukierunkowanych na rozwiazywanie problemow skornych, ja oczywiscie skorzystalam z opcji "przeciw niedoskonalosciom". Opakowanie zawiera 20 jednorazowych szklanych fiolek wypelnionych ciemnorubinowym plynem o smaku czarnej porzeczki z nutka mentolu. Codziennie rano, najlepiej na czczo ulamujemy szyjke fiolki i wypijamy zawartosc- mozna ja rozcienczyc w szklance wody. Kuracja trwa 20 dni, mozna ja powtorzyc dopiero po 10 dniowej przerwie,ale teoretycznie nie powinno byc takiej potrzeby. W moim przypadku przez   pierwszy tydzien stosowania nie dzialo sie nic, w drugim tygodniu zaczal sie wysyp. Naprawde maskaryczny. Moim problemem sa glownie rozszerzone pory i zaskorniki, ropne wykwity miewam naprawde rzadko, chyba, ze za duzo przy nich dlubie, no i przed miesiaczka. A w trakcie kuracji tym specyfikiem mialam codziennie po kilka zauwazalnych krost, brr. Kolezanka pocieszyla mnie, ze pisarka Joanna Chmielewska wspominala w swojej autobiografii, ze leczyla sie kiedys naparami z bratka, i przez kilka tygodni wygladala jak tredowata, a pozniej pryszcze poszly sobie, zeby nigdy juz nie wrocic. Wzielam to za dobra monete, bo fiolki opieraja sie miedzy innymi na wyciagu z bratka, z brzozy ( salicylany) i alkoholowym roztworze propolisu. Dokonczylam kuracje, pod koniec trzeciego tygodnia skora zdazyla sie juz uspokoic, i faktycznie przez jakis czas jakby mniej sie przetluszczala. Niestety moje rozszerzone pory maja sie jak najlepiej, i nie zauwazylam zmniejszenia sie ilosci zaskornikow. Mam mieszane odczucia, ale  mozliwe, ze powtorze kuracje, jesli trafi sie jakas promocja. Wyjsciowa cena suplementu to 16 GBP.
Ingredients per phial (10 ml/0.34 fl.oz):
purified water, fructose*, aqueous extract of rosemary cineole* leaf 1102.5 mg, birch* sap stabilized with sea buckthorn* juice 999 mg, concentrated black currant* juice, aqueous extracts of white deadnettle* leaves, stems and flowers 387 mg, and wild pansy* leaves, stems and flowers 310.5 mg, dry extracts of burdock* root 250 mg, and peppermint* leaf 50 mg, wheat maltodextrin*,light, alcohol-based propolis* extract 30 mg (i.e. 4.2 mg of active propolis), field mint essential oil aroma (terpene-free, dementholized).
* Organic ingredients.


 
Przy okazji wizyty w sklepie dobralam sobie produkt do stosowania zewnetrznego, w postaci oczyszczajacej maski glinkowej, ktorych przetestowalam juz bardzo wiele, bo stosuje je regularnie raz-dwa razy tygodniowo. Tym razem, zupelnie niezrazona nazwa "dla skory mlodej",  wybralam maske zawierajaca oprocz delikatnej, bialej glinki w stezeniu 15 %, ekstrakty roslinne z szalwii, pomaranczy, imbiru, sok brzozowy, cynk, olejek tea tree oraz wasabi i balsam copaiba. Szczegolnie te  dwa ostatnie skladniki mnie zaintrygowaly, od jakiegos czasu jestem zafascynowana naturalna medycyna z Amazonii, niestety dostepnosc takich produktow jest jeszcze bardzo ograniczona. Staram sie tropic to, co  jest do kupienia w Europie, zarowno jesli chodzi o suplementy, jak i kosmetyki.  Maska Melvity okazala sie strzalem w 10-tke! Ma brdzo przyjemna, lekka kosystencje- jest na tyle gesta, ze latwo ja rozprowadzic po twarzy, a glinka jest drobno zmielona- co ciekawe dominujacym zapachem jest wasabi, ale  jego natezenie nie jest meczace. Maska na poczatku bieli twarz, ale po kilku minutach "wysycha", i staje sie niewidoczna , jednak nie powoduje nieprzyjemnego sciagania, ani sie nie kruszy. Ja czasami zostawiam ja na twarzy na 30 minut i dluzej, zupelnie sie jej nie czuje- no i bez obaw mozna otworzyc drzwi listonoszowi, nie przyprawiajac go o zawal :-) Efekt jest bardzo dobry, pory sa mniej widoczne, skora jest odswiezona i na dluzej utrzymuje mat. Polecam, tuba o pojemnosci 100 ml kosztuje 13 GBP. Ja na swoje zakupy dostalam 15 % znizke (warto sie zapisac na newsletter na stronie Melvity).
 
Peaux Jeunes clay mask INCI: Aqua [Water], Citrus Aurantium Dulcis Water [Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Water]*, Kaolin, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil [Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil]*, Betula Alba Sap [Betula Alba Juice]*, Cetearyl Alcohol, Sorbitol, Alcohol*, Coco-Caprylate/Caprate, Caprylic/Capric Triglyceride, Zinc Lactate, Cetearyl Glucoside, Silica, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Lactobacillus/Wasabia Japonica Root Ferment Extract, Cera Alba [Beeswax], Copaifera Officinalis Resin [Copaifera Officinalis (Balsam Copaiba) Resin], Levulinic Acid, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopherol, Bisabolol, Phospholipids, Sodium Hydroxide, Sodium Levulinate, Melaleuca Alternifolia Oil [Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil]*, Salvia Officinalis Oil [Salvia Officinalis (Sage) Oil]*, Sodium Benzoate, Phytic Acid, Citric Acid, Terpineol, Salix Alba Bark Extract [Salix Alba (Willow) Bark Extract]*, Zingiber Officinale Extract [Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract].
* Ingrédients issus de l'Agriculture Biologique / Ingredients from Organic Farming.
 
 


Nastepne zakupy w Melvicie zrobilam przez internet, korzystajac z 50 %  przeceny. Zele pod prysznic kosztowaly po 5 funtow za sztuke, 200 ml  hydrolatu z blawatka 6.5 GBP, za olej do masazu z konopii i imbiru zaplacilam 10 funtow, a mydelka z woskiem pszczelim i propolisem ( dla malza, bo jest tradycjonalista i nie lubi myc sie plynnym mydlem) po 1.75 za sztuke. Do przetestowania dostalam probki wody z narcyza ( mozna ja zaliczyc do kategorii tonikow)- bardzo mi przypadla do gustu i to bedzie chyba moj nastepny zakup, kremu regulujacego dla cery tlustej ( ma lekko zielony kolor, za sprawa dodatku chlorofilu, co ma neutralizowac  zaczerwienienia na twarzy-fajny pomysl) i kremu do skory dojrzalej z serii Naturalift. Woda z blawatka swietnie sie sprawdza w roli nawilzacza, ale rowniez do usuwania  masek glinkowych, i jako kompres na zmeczone oczy. Oleju jeszcze nie mialam okazji sprobowac, bo ciagle sie zbieram, zeby wreszcie sie wybrac na masaz. Zele do mycia ciala stosuje zamiennie, w zaleznosci od nastroju, ale szczegolowo zrecenzuje je przy innej okazji.



Melvita czesto zmienia swoje formuly, wypuszcza produkty sezonowe, i czasami warto sie zaopatrzyc  jesli cos nam przypadnie go gustu, bo za chwile nasz ulubieniec moze zostac zastapiony innym wariantem. Melvita jest rowniez dostepna na feelunique i lookfantastic, sklepy te wysylaja do Polski bez dodatkowych oplat. Ja zrobilam maly zapasik na mondebio, skuszona dobrymi cenami- nizszymi niz na stronie Melvity, niestety ponizej 80 GBP sklep pobiera oplate za przesylke. Kupilam mezowi krem do golenia, dwupak pasty do zebow, 400 ml nawilzajacego mleczka do ciala ( to dla moich chlopcow, ktorzy wyrosli juz z AZS, ale i tak ich skora wymaga sumiennego nawilzania) i dla siebie maske do wlosow. Nie trafilam jeszcze na kosmetyk Melvity, ktory by mnie rozczarowal. Maz bardzo sobie chwali krem do golenia, nie podraznia i zostawia delikatna ochronna warstewke, dobre i to, dla kogos kto uzywa balsamu po goleniu tylko wtedy kiedy zona nakrzyczy, ze trzeba bo na zewnatrz panuja arktyczne warunki ;-) Krem ma w skladzie kompleks ekstraktu z papai, cytryny i lisci oliwnych, ktore delikatnie zluszczaja  naskorek za pomoca enzymu (papainy) tym samym opozniajac tempo odrastania wlosow. Tubka o pojemnosci 150 ml kosztuje nieco ponad 10 funtow, podczas gdy na stronie Melvity, bez znizek trzeba zaplacic 16 GBP.
 
INCI: Aloe Barbadensis Extract [Aloe Barbadensis Leaf Extract]*, Stearic Acid, Glycerin, Aqua [Water], Decyl Glucoside, Potassium Hydroxide, Alcohol*, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Decyl Shea Butter Esters, Dicaprylyl Carbonate, Lauroyl Lysine, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Polyglyceryl-4 Caprate, Benzyl Alcohol, Parfum [Fragrance], Potassium Olivate*, Potassium Palm Kernelate*, Triticum Vulgare Starch [Triticum Vulgare (Wheat) Starch]*, Xanthan Gum, Betula Alba Sap [Betula Alba Juice]*, Linalool**, Sodium Benzoate, Limonene**, Potassium Sorbate, Alcohol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Xylitol, Sodium Chloride, Citrus Aurantium Bergamia Oil [Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil], Dehydroacetic Acid, Calendula Officinalis Extract [Calendula Officinalis Flower Extract], Geraniol**, Citrus Medica Limonum Extract [Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract], Carica Papaya Extract [Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract], Olea Europaea Leaf Extract [Olea Europaea (Olive) Leaf Extract], Citric Acid.
*Ingredients proceeding from Organic Farming.
**Natural components of fragrance.      
 
 Pasty do zebow odlozylam do szafki, ale nie moglam oprzec sie sprobowaniu maski do wlosow Capiforce. Zamknieta w plastikowym sloiku o pojemnosci 125 ml ma delikatna, budyniowa konsystencje i bardzo apetyczny zapach- jest na tyle gesta, ze nie trzeba duzo, zeby ja rownomiernie rozprowadzic po umytych i osuszonych recznikiem wlosach. Producent zaleca pozotawienie na 5-10 minut, ale ja mam czas na takie zabawy wylacznie w weekend, i wtedy moge sobie pozwolic na zostawienie maski we wlosach na znacznie dluzej, czasem na caly dzien,  jesli akurat nigdzie nie wychodze. Co ciekawe wlosy z niezmyta maska po wyschnieciu nie przypominaja przetluszczonych strakow, da sie je normalnie ulozyc. Produkt zawiera kilka skladnikow o dzialaniu wygladzajacym i odbudowujacym- maslo shea, aloes, miod, wosk pszczeli; oleje slonecznikowy, kokosowy, sojowy. Dodatkowo wzbogacono go o skladniki nablyszczajace wlos jak wyciag ze swojskiego buraka, kwas mlekowy, inulina czy olej z orzechow brazylijskich . Dzieki temu bogatemu skladowi maska wygladza i odzywia wlosy bez grama silikonu czy chlorku stearalkonium ( przemyslowy zmiekczacz tkanin stosowany w standardowych, chemicznych produktach do wlosow). Cena na mondebio to 12.69 a w sklepie internetowym Melvity 18 GBP.

Capiforce mask INCI: Citrus Aurantium Amara Flower Water [Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Water]*, Aqua [Water], Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Cetearyl Alcohol, Glycerin*, Coco-Caprylate/Caprate, Mel [Honey], Oryza Sativa Starch [Oryza Sativa (Rice) Starch], Parfum [Fragrance], Inulin, Butyrospermum Parkii [Butyrospermum Parkii (Shea) Butter]*, Cera Alba [Beeswax], Cetearyl Glucoside, Caprylic/Capric Triglyceride, Phospholipids, Glycine Soja Oil [Glycine Soja (Soybean) Oil], Bertholletia Excelsa Seed Oil, Cocos Nucifera Oil [Cocos Nucifera (Coconut) Oil]*, Helianthus Annuus Seed Oil [Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil]*, Tocopherol, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Xanthan Gum, Glycolipids, Sodium Phytate, Limonene**, Citric Acid, Glycine Soja Sterol [Glycine Soja (Soybean) Sterol], Beta Vulgaris (Beet) Extract, Linalool**, Sodium Hydroxide, Alcohol.
*Ingrédients issus de l’Agriculture Biologique / Ingredients from Organic Farming.
**Constituants naturels du concentré aromatique / Natural components of fragrance.  
 
Moisturizing body lotion INCI:  Aqua [Water], Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Octyldodecanol, Rosa Moschata Oil [Rosa Moschata Seed Oil]*, Arachidyl Alcohol, Squalane, Behenyl Alcohol, Cera Alba [Beeswax], Limonene**, Glyceryl Stearate SE, Sclerotium Gum, Parfum [Fragrance], Arachidyl Glucoside, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Citric Acid, Hordeum Vulgare Extract*, Gossypium Herbaceum Seed Extract [Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Extract], Linalool**, Eugenol**, Citral**, Benzyl Benzoate**.
*Ingredients from organic farming
**Natural components of essential oils

                 

Thursday, 14 March 2013

Truth in Aging to jeden z moich ulubionych serwisow internetowych poswieconych urodzie. Przede wszytskim ze wzgledu na osobowosc jego zalozycielki, Marty Wohrle z Nowego Jorku.  Ta babka w wieku, hmmm...conajmniej srednim pokazuje, ze dbanie o wlasny wyglad i dobre samopoczucie nie oznacza automatycznie, ze zaliczamy sie do grupy kobiet, ktorych celem zyciowym jest wygladanie na codzien tak, ze z marszu moglyby znalezc sie na rozkladowce magazynu dla panow :-) Marta nie boi sie pokazac swoim czytelniczkom swojej wersji "saute"- chociazby w filmowych demo na youtubie, i dzieki temu zyskala liczne grono "wyznawczyn", identyfikujacych sie z jej mniej niz perfekcyjnym image. Kolejnym plusem dla Marty jest to, ze stale sie uczy i podnosi poprzeczke- pamietam poczatki Truth in Aging, gdzie niewiele uwagi zwracalo sie na potencjalna szkodliwosc skladnikow kosmetycznych, glowny nacisk kladac na skutecznosc dzialania danego produktu. W tym zakresie nastapil duzy postep- Marta analizuje sklady pod katem nie tylko weryfikacji obietnic skladanych przez producenta, ale przede wszystkim bezpieczenstwa stosowania. Chociaz wciaz pojawiaja sie recenzje kosmetykow, ktorych ja osobiscie nie przepuscilabym przez moje geste sito,  latwo wyeliminowac to co nas nie intresuje, bo zawsze skrupulatnie podawana jest lista INCI. Truth in Aging stanowi wygodny punkt wyjscia do eksploracji przepastnego i nadzwyczaj bogatego amerykanskiego rynku kosmetykow naturalnych . Ja osobiscie od lat jestem zakochana w amerykanskich kosmetykach organicznych, i przede wszystkim w ich roznorodnosci.  Niestety od jakiegos czasu stopniowe umacnianie sie kursu dolara wobec funta brytyjskiego oznacza, ze zakupy zza oceanu staja sie coraz drozsze, a w polaczeniu z wysokim clem i oplatami za przesylke, czesto gra jest niewarta swieczki. W ciagu ostatniego roku odkrylam jednak kilka sklepow internetowych, ktore sprowadzaja kosmetyki z USA i sprzedaja je na rynek europejski. Ja dotad robilam zakupy w dwoch z nich: www.luxebc.com i www.vitaminsuk.com. Ten drugi ma nawet polska wersje jezykowa, choc ceny nadal kalkulowane sa w GBP. Ponizej chce Wam pokazac kilka amerykanskich nabytkow z zeszlego roku (niektore z nich zdazylam juz zuzyc, ale zdjecia robie zawsze od razu po zakupach).

O serum z witamina C Mad Hippie przeczytam na Truth in Aging, produkt od dluzszego czasu utrzymuje swoja pozycje w "five best" i zbiera fantastyczne recenzje nie tylko od Marty,  ale rowniez uzytkowniczek serwisu. Poza aktywna i stabilna  forma witaminy C (STAY-C), serum skomponowano z dodatkiem witaminy E, kwasu hialuronowego i ferulowego.    Ten ostatni skladnik nie tylko zwieksza stabilnosc mieszanki witamin C + E, ale takze  podnosi ich skutecznosc antyoksdacyjna. Kosmetyk idealnie sprawdza sie przy mojej sklonnosci do zapychania porow, nie zawiera zadnych skladnikow komedogennych, jest lekki, wodnisty- moze byc uzyty pod krem nawilzajacy, ale ja preferuje stosowanie go 2-3 razy w tygodniu na noc, na oczyszczona i dokladnie oszuszona skore, i nic wiecej juz na niego nie nakladam. Rozprowadzam go rowniez delikatnie pod oczami, i jak dotad nie mialam zadnego problemu z podraznieniem. Kupilam go przez ebay ze sklepu Better Yourself Direct, i zaplacilam 34.15 GBP za 30 ml flakon z zakraplaczem.

Mad Hippie Vitamin C serum INCI:Water Deionized, Vitamin C (Sodium Ascorbyl Phosphate), Alkyl Benzoate, Vegetable Glycerin, Water, Glycerin, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Clary Sage (Salvia Sclarea), Grapefruit (Citrus Grandis), Hyaluronic acid, Amorphophallus Konjac Root Powder, Aloe Barbadensis Leaf, Vitamin E (Tocotrienol), Ferulic acid, Chamomile Flower Extract (Recutita Matricaria), Sodium Phytate, Xanthum Gum, hydroxyethylcellulose


W LuxeBc znalazlam amrykanska marke Auromere- jej produkty inspirowane sa Ajurweda i zawieraja tradycyjne indyjskie rosliny lecznicze. Na pierwszy ogien poszly bloto oczyszczajace i olejek do wlosow i skory glowy. Pierwszy produkt ma postac brazowego drobnego pylku, duzo bardziej mialkiego niz tradycyjne glinki, ktorych zawiera az 4 rodzaje ( glinka zolta, czarna, czerwona oraz tzw. fuller's earth) plus dodatkowo sproszkowane surowce roslinne. Zastowan blota jest bardzo wiele, nie tylko tradycyjnie jako maska oczyszczajaca po rozrobieniu z woda ( mozna uzyc do tego zakretki, a w srodku opakowania znajduje sie plastikowa miarka), ale rowniez do mycia calego ciala, kapieli, przemywania oczu ( !) i masazu twarzy przy chorobach zatok. Roztworem mozna plukac gardlo, a nawet odrobine nalozyc na bolacy zab, co podobno usmierza bol. Do produktu dolaczona jest ulotka, ktora szczegolowo wylicza wszystkie mozliwe zastowania. Ja jak dotad uzywalam blota tylko w najbardziej oczywisty ze sposobow, czyli jako oczyszczajacej maski, nie tylko do twarzy, ale calego ciala- proszku jest w opakowaniu tak duzo, ze spokojnie mozna sobie na to pozwolic. Ale uwaga, to dosc brudna robota, warunkiem skutecznosci maski jest niedopuszczenie do jej zaschniecia przez conajmniej kilka minut, wiec trzeba regularnie zwilzac skore, najlepiej jakims atomizerem, ja uzywam do tego hydrolatu. Maska ma niezbyt apetyczny, brazowy kolor, nieodmiennie kojarzacy mi sie z ...wiadomo, poza tym pozostawia osad, i po jej uzyciu trzeba natychmiast po sobie poprzatac. Co ciekawe blotko mozna nalozyc rowniez na powieki i delikatnie masowac, co powoduje zluszczenie martwego naskorka- nie znam zadnego innego "peelingu do powiek", no chyba, ze mechaniczne pocieranie muslinowa szmatka przy demakijazu. Generalnie jest to ciekawy produkt, ale ze wzgledu an ambaras jaki towarzyszy aplikacji stosuje go moze raz w miesiacu, lub rzadziej. Cena to 6.39 GBP za 113gram.

Auromere Herbomineral Mudbath INCI: Indian Gooseberry (Amalaki), Mango Ginger (Karpura Harida), Pistacia integerima (Karkatshrungi), Nut Grass (Nagarmustak), Himalayan Silver Fir (Talispatra), Embelia tsenam (Vidanga), Sweet Flag (Vacha), Bonduc Nut (Kashtaki Karanj), Terminalia chebula (Haritaki), Terminalia blerica (Bibitaki), Galangal (Kapurachali), Young Terminalia chebula (Balharitaki) - all systematically processed with the minerally rich layers (Black Clay, Yellow Clay, Red Clay, and Fuller's Earth) found in the beds of highland rivers and lakes in certain pristine parts of India.


Drugi produkt z Auromere to olej odzywczy do wlosow i skory glowy. Jest to specjalny preparat do olejowania wlosow, do stosowania przed myciem glowy. Ja zazwyczaj uzywam go 2 razy w tygodniu na noc, i dopiero rano zmywam szamponem. W skladzie znajduje sie kilka olejow roslinnych ( m.in. z kielkow pszenicy, kokosowy, sezamowy, z ginger lily) wzbogaconych ekstraktami z indyjskich roslin. Butelka jest dosc spora (206 ml) , dlatego podzielilam sie polowa z moja mama, ktora bardzo sobie chwali dzialanie oleju przeciwko wypadaniu wlosow. Mama twierdzi, ze ma mnostwo nowych wloskow, odrastajacych od skory, czyli mozna przypuszczac, ze uaktywniaja sie "stare", nieczynne juz cebulki. Olej jest dosc tlusty, za sprawa zawartych ekstraktow ma lekko zielony kolor, ale uzyty z umiarem nie tlusci poscieli, i jej nie barwi. Rano daje sie latwo zmyc szamponem, nie potrzeba juz pozniej odzywki, a wlosy sa blyszczace,  lekkie i sypkie przez caly dzien. Nie wiem jak radzi sobie z naprawa mechanicznych uszkodzen- bo ja do niedawna mialam bardzo krotkie wlosy, dopiero od kilku miesiecy pozwalam im rosnac, wiec nie zdazylam ich niczym jeszcze zmaltretowac.

Auromere Pre-Shampoo Conditioner INCI: Sesame oil, coconut oil, ginger lily oil, khus khus oil, nutgrass oil, neen, brahmi (Indian pennywort), castor leaf, bringaraj (eclipta alba), tulsi (holy basil), and wheat germ oil.


Pozostajac przy wlosach, pokaze Wam kosmetyki do ukladania dwoch amerykanskich marek: Andalou Naturals i Kiss My Face. Butelka z zolta etykieta zawiera utrwalajacy lakier od wlosow w naturalnym atomizerze, pozbawionych typowej chemii, jaka naszpikowane sa standardowe lakiery do wlosow. W najwiekszym skrocie mowiac, lakiery do wlosw to plynny plastik, ktory rozpylony nad glowa niestety dostaje sie do naszych oczu i drog oddechowych,  powodujac m.in. podraznienia spojowek, palenie w gardle, wysypki, a nawet uposledzenie widzenia czy zapasc, poprzez gwaltowne obnizenie cisnienia krwi. Glownym skladnikiem lakierow jest chlorek winylu, i niestety zaden chemiczny lekier nie moze wbrew zapewnieniom producentow miec dzialania odzywiajacego czy pielegnujacego wlosy, bo zostaja one szczelnie oblepione warstwa plastiku niedopuszczajaca niczego wglab wlosa. W polaczeniu z silikonami tworzy to szczelna otoczke, ktora z czasem sprawia, ze wlos staje sie ciezki, suchy i w koncu sie lamie. Swietny artykul na ten temat popelnila moja kolezanka Dominika, polecam lekture. Alternatywa sa naturalne kosmetyki do stylizacji, ktorych sila utrwalajaca bierze sie z naturalnych gum czy zywic rozpuszczonych w organicznym alkoholu. Spray od Andalou zawiera sok aloesowy na pierwszym miejscu w skladzie, dalej organiczny alkohol etylowy, i dalej gume guar, gume ksananowa i alginat, czyli polisacharyd pozyskany ze scian komorkowych alg brunatnych. Dodatkowo formula wzbogacona jest w proteiny sojowe, witaminy E i B5,  B7 ( biotyna) i kilka ekstraktow roslinnych ( jagody jablko, pigwa). Oczywiscie nie spodziewajmy sie po tego typu produkcie utrwalenia na "mur-beton", ale chyba juz malo kogo interesuja tego typu efekty specjalne ;-) W ksiazce  Skin Deep autorstwa Pat Thomas przeczytalam  interesujaca  opinie, ze w dzisiejszych czasach srodki utrwalajace fryzure sa naduzywane, poniewaz jakosc strzyzen i kompetencje fryzjerow drastycznie spadly! Nie macie czasem takiego wlasnie wrazenia, ze fach fryzjerski nie opiera sie juz na precyzyjnej technice szlifowanej latami, tylko na pogoni za nowinkami? Dobrze ostrzyzone i ulozone wlosy nie wymagaja wiele dla utrzymania ksztaltu, wiec moze warto zainwestowac w strzyzenia u  dobrego fryzjera w regularnych odstepach czasu. Cena sprayu Andalou to 9.79 GBP za 242 ml.

Andalou Naturals Hair Spray, Perfect Hold INCI: Aloe barbadensis juice*, aqua, ethyl alcohol*, xanthan gum, cyamopsis tetragonolobus (guar) gum*, sodium alginate (algin), glycine soja (soy) protein, sodium PCA, chamomilla recutita (chamomile) extract*, pyrus cydonia (quince) extract, malus domestica (apple), solar vitis (grape) and vaccinium myrtillus (bilberry) fruit stem cell cultures and BioActive 8 berry complex*, camellia sinensis (white tea) and hibiscus rosa-sinensis extract*, tocopherol (vitamin E), panthenol (pro-vitamin B5), biotin (vitamin B7), citrus aurantium dulcis (orange) and citrus tangerina (tangerine) oils*.  * Organic

Kolejny kosmetyk na zdjeciu to zel do wlosow Kiss My Face, ktory zostal mi z zeszlego roku, kiedy to  nosilam bardzo krotkie wlosy. Standardowe zele do ukladania sa obciazone tymi samymi wadami co lakiery do wlosow, i dodatkowo moga zawierac spore ilosci ftalanow, ktore odpowiedzialne sa m.in. za zaburzenia w gospodarce hormonalnej organizmu oraz wady wrodzone u dzieci kobiet, ktore stosowaly je bedac w ciazy. Wprawdzie nie ma ryzyka inhalacji, ale niestety ich wartosc kosmetyczna jest tez conajmniej dyskusyjna, poniewaz bazuja na zwiazkach silikonu i polimerach, ktore permanentnie osadzaja sie na wlosach. Upper Management sprawdzal sie doskonale przy podkreslaniu warstw i nadawaniu "pazura" krotkim wlosom- a to wszystko w oparciu o ekstrakt z pokrzywy ( srodek stosowany przez nasze babacie), kwas hialuronowy, roslinne ekstrakty i olejki eteryczne. Taki produkt do stylizacji ma lepsze dzialanie odzywcze niz niejeden chemiczny balsam czy maska do wlosow, nie zawiera niczego co mogloby im szkodzic, i przede wszystkim nie truje calego organizmu. Serdecznie polecam, butelka o pojemnosci 236 ml za 8.81 GBP wystarcza na cale wieki!

Kiss My Face OHC Upper Managent Stylin Gel: Certified Organic Aqua of Urtica dioica, Calendula officinalis & Anthemis nobilis, Hyaluronic Acid, Sodium Hydroxymethylglycinate (Amino Acid derived) , Faex, Panthenol, Tocopherol (Vitamin E), Citrus grandis.
This product contains no animal ingredients, no artificial colours and was not tested on animals.




I w koncu, pierwszy od lewej na zdjeciu, zmywacz do paznokci amerykanskiej marki Honeybee Gardens, tez z LuxeBC. Wbrew moim obawom zmywa nie tylko naturalne lakiery, ale rowniez te standardowe, do ktorych musze przyznac mam czasem jeszcze slobosc, bo nikt nie robi takich kolorow jak Chanel, ale zawsze wybieram te bez tzw. Wielkiej Trojki. Wprawdzie lakiery "chemiczne" wymagaja troche wiecej tarcia przy usuwaniu ich tym zmywaczem, ale nie ma dla mnie powrotu do drog na  skroty- i "blyskawicznie dzialajacych" zmywaczy opartych na acetonie, ktore razem z lakierem zmywaja z paznokcia cala naturalna wilgoc i penetruja wglab plytki. I znowu, czegokolwiek by nie dodano do standardowego zmywacza, czy to witamina E, czy odzywcze olejki- to niestety aceton sieje w plytce takie spustoszenie, ze zadna odzywka nie ma szans za wiele pomoc. Dodatkowo laduje sie do zmywaczy wsciekle kolorki i odrzucajace zapachy, zeby pokryc swad acetonu.W przypadku tego zmywacza nie bylo takiej potrzeby,  nie pachnie wprawdzie jak swieze owoce, ale zapach jest na tyle ulotny, ze da sie go wytrzymac. Zaskoczyla mnie jego wydajnosc, flakonik nie jest duzy, a mam go juz niemal 9 miesiecy, tyle, ze ja nie maluje paznokci u rak regularnie, wylacznie stopy- i uzywam go raz na tydzien- dwa do zmycia starego lakieru. Za 120 ml zaplacilam 8.99 funta.

Honeybee Gardens Nail Polish Remover: Methyl acetate, butoxydiglycol, aloe barbadensis leaf juice, tocopheryl acetate, equisetum arvense (horsetail) extract, fragrance.
 

Thursday, 7 March 2013

Australijska marka Jurlique od ponad 25 lat tworzy kosmetyki naturalne, z surowcow uprawianych nie tylko w sposob ekologiczny, ale rowniez biodynamiczny, czyli w najwiekszym uproszczeniu- w zgodzie z fazami Ksiezyca, bez uzycia jakichkolwiek nawozow sztucznych i w poszanowaniu integralnosci gleby i uprawianych roslin. Jest to dosc dyskusyjna galaz rolnictwa, przez niektorych uwazana za szamanstwo czystej wody, poniewaz wprowadza elementy antopozofii,  jednak  nie ulega watpliwosci. ze  produkcja biodynamiczna daje czyste, nieskazone chemia surowce roslinne, wprost wymarzone do wyrobu kosmetykow ekologicznych i zdrowej zywnosci. A ja osobiscie cala spirytualistyczna otoczke po prostu ignoruje.  Firma Jurlique poza samodzielna uprawa surowcow stawia sobie wysrubowane wymagania dotyczace ekologii procesow produkcyjnych, minimalizacji opakowan i recyklingu oraz wspierania idei Fair Trade. Ponadto Jurlique angazuje sie w projekty wspierajace edukacje i wyrownywanie szans dla Aborygenow, oraz finansuje pomoc dla kobiet i dziewczat znajdujacych sie w trudnej sytuacji zyciowej. Pomijajac te wszystkie chwalebne inicjatywy Jurlique produkuje kosmetyki, ktore sa po prostu piekielnie dobre! Nie tylko czyste, i przyjemne w uzyciu, ale przede wszystkim bezpieczne i skuteczne. Moj pierwszy raz z Jurlique odbyl sie "za posrednictwem" kremu nawilzajacego dla dzieci i niemowlat. W swoim czasie przerobilam mase przeroznych specyfikow, poniewaz obaj moi chlopcy cierpieli w niemowlectwie na AZS. Zachecona pierwszym pozytywnym doswiadczeniem z czasem zaczelam siegac po inne kosmetyki marki, ale nie robie tego regularnie, po prostu staram sie korzystac z wyjatkowych okazji cenowych, i wtedy sobie natychmaist przypominam za co tak lubie Jurlique ;-)


Esencje rozjasniajaca skore kupilam na cheapsmells za polowe wyjsciowej ceny, czyli za 24 GBP za 30 ml. Wprawdzie moja "pociazowo- poporodowa" ostuda juz zniknela, ale mysle, ze przyczynily sie do tego regularnie stsowane przeze mnie kosmetyki na przebarwienia skorne. Ten konkretnie jest bardzo lekki, ma postac emulsji o delikatym, kwiatowym zapachu, szybko sie wchlania- spokojnie mozna na niego polozyc krem nawilzajacy i nic sie nie "roluje", ale ja z racji swojej tlustej cery raczej nakladam go solo. I na to ewentualnie makijaz. Jednym ze skladnikow rozjasniajacych, poza licznymi ekstraktami roslinnymi jest wyciag ze sliwki kakadu, stanowiacej jedno z najbogatszych zrodel witaminy C ( wiecej ma tylko camu camu, ale o tym przy innej okazji). Po zuzyciu juz prawie polowy opakowania, moge potwierdzic, ze to dziala, poza tym nie zapycha porow i utrzymyje skore w stanie jedwabistego polmatu na conajmniej  kilka godzin, a ja mam generalnie zmagam sie z nadprodukcja sebum.
 
INCI: Aqua (Water)                                  
  • Glycerin;
  • Heptyl Undecylenate;
  • Citrus unshiu Peel Extract;
  • SD Alcohol 40-A (Alcohol Denat.);
  • Ascorbyl Glucoside;
  • Glyceryl Stearate Citrate;
  • Helianthus annuus (Sunflower) Seed Oil Unsaponifiables;
  • Simmondsia chinensis (Jojoba) Seed Oil;
  • Squalane;
  • Althaea officinalis (Marshmallow) Root Extract;
  • Chamomilla recutita (Matricaria) Flower Extract;
  • Rosa gallica Flower Extract;
  • Glycyrrhiza glabra (Licorice) Root Extract;
  • Viola odorata (Sweet Violet) Extract;
  • Viola tricolor (Pansy) Extract;
  • Sambucus nigra (Black Elder) Flower Extract;
  • Calendula officinalis Flower Extract;
  • Hamamelis virginiana (Witch Hazel) Extract;
  • Prunella vulgaris Leaf Extract;
  • Terminalia ferdinandiana (Kakadu Plum) Fruit Extract;
  • Anogeissus leiocarpus Bark Extract;
  • Rosmarinus officinalis (Rosemary) Leaf Extract;
  • Chondrus crispus (Carrageenan) Extract;
  • Fragrance (Parfum*);
  • Carrageenan;
  • Xanthan Gum;
  • Dextrose;
  • Cera alba (Beeswax);
  • Tocopherol;
  • Bisabolol;
  • Lecithin;
  • Sodium Hyaluronate;
  • Tetrahydrodiferuloylmethane;
  • Totarol;
  • Phenoxyethanol;
  • Ethylhexylglycerin;
  • Limonene*;
  • Linalool*;
  • Citronellol*;
  • Geraniol*;
  • Eugenol*;
  • Benzyl Benzoate*;
  • Isoeugenol*;
  • Citral*;
  • Cinnamyl Alcohol*.


  • Kolejnym okazyjnym zakupem z Jurlique byl peeling myjacy do ciala, a przy okazji dostalam gratis mini rozany krem do rak. Od dluzszego czasu do cotygodniowego zluszczania wybieralam raczej scruby na bazie soli lub cukru i olejow roslinnych. Zima zapewnialy dodatkowa warstewke ochronna dla skory i dobrze scieraly mocniej zrogowacialy naskorek ( tarcie ciezszych ubran o powierzchnie skory przyspiesza ten naturalny proces). Na wiosne, skuszona dobra cena na naturisimo.com (9 GBP zamiast 16 za 150 ml) zdecydowalam sie na cos o lzejszej konsystencji i zupelnie innym typie granulek sciernych. Peeling Jurlique zawiera pumeks, sproszkowane pestki moreli i oliwki, oraz nasiona passiflory- pomimo, ze drobnoziarnisty to jest gesty i zluszcza bardzo dokladnie. Nie ma obaw o "porysowanie skory", pestki sa zmielone dokladnie, i na gladko, nie maja ostrych krawedzi- a mnostwo ekstraktow roslinnych (m.in malwa, stokrotka, nagietek, rumianek, roza, bratek, echinacea) dodatkowo lagodzi skore. bardzo odpowiada mi zapach, lekki, ziolowy, nie utrzymuje sie dlugo po splukaniu, wiec nie koliduje z dowolnym zapachem balsamu, ktorego uzyjemy po. W odroznieniu od peelingow olejowych po tym warto skore czyms dodatkowo nawilzyc. Jedyne co mi sie nie podoba to zawartosc wyciagu z wiciokrzewu japonskiego, o ktorym pisalam juz wczesniej, ze ma sklad chemiczny i dzialanie zblizone do parabenow. Nie martwie sie tym nadmiernie, poniewaz  kosmetyk zostaje ze skory dosc szybko splukany, ale nastepnym wybiore cos bez tego podejrzanego skladnika. Krem do rak z roza jest obledny- nie tylko wspanialy naturalny zapach rozy z wlasnych upraw biodynamicznych Jurlique, ale rowniez lekka i jenoczesnie odzywcza, jedwabista konsystencja. Malutka tubka 15 ml dobrze sie sprawdzala w torebce i narobila mi smaku na pelnowymiarowe opakowanie, wiec juz sie rozgladam za jakas promocja.
    Jurlique Hydra Control Perfect Polish Body Scrub INCI: Aqua (Water);
  • Glycerin;
  • Sodium Lauroyl Lactylate;
  • Pumice;
  • Prunis Armeniaca (Apricot) Seed Powder;
  • Decyl Glucoside;
  • Disodium Cocoyl Glutamate;
  • Xanthan Gum;
  • Caprylyl/Capryl Wheat Bran/Straw Glycosides;
  • Olea Europea (Olive) Seed Powder;
  • Sodium Cocoyl Glutamate;
  • Fusel Wheat Bran/Straw Glycosides;
  • Polyglyceryl-5 Oleate;
  • Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract;
  • Althaea officinalis Root Extract;
  • Bellis perennis (Daisy) Flower Extract;
  • Calendula Officinalis Flower Extract;
  • Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract;
  • Chondrus Crispus (Carrageenan);
  • Rosa Gallica Flower Extract;
  • Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract;
  • Citrus Glauca Fruit Extract;
  • Viola Odorata Extract;
  • Viola Tricolor Extract;
  • Echinacea Purpurea Root Extract;
  • Passiflora Edulis Seed Powder;
  • Saccharide Isomerate;
  • Passiflora Incarnata Seed Powder;
  • Fragrance (Parfum*);
  • SD Alcohol 40-A (Alcohol Denat.);
  • Glyceryl Caprylate;
  • Sodium Phytate;
  • Citric Acid;
  • Potassium Sorbate;
  • Totarol;
  • Phenoxyethanol;
  • Chlorpenesin;
  • Sodium Benzoate;
  • Sodium Hydroxide;
  • Geraniol*;
  • Limonene*;
  • Linalool*.
  • *From natural essence oil


    I wreszcie jako wisienka na torcie, wielozadaniowy balsam nawilzajacy o zapachu cytrusow. Nie tylko do ust, ale rowniez swietnie radzi sobie z nawilzaniem skorek przy paznokciach, suchych skorek na twarzy, szorstkich lokci, lagodzi zadrapania i slady po ukaszeniach- swietny "all rounder", zbiera doskonale recenzje od uzytkownikow.  Zobaczylam go na cheapsmells za 3.75 GBP zamiast normalnych 10 i wzielam bez namyslu dwie sztuki.  Jeszcze czeka na swoja kolej, musze najpierw zuzyc spore opakowanie Figs & Rouge, ktore kiedys dostalam jako gratis do zamowienia.
    Love balm INCI:
    Olea Europaea (Olive) Fruit Oil;
  • Cera Alba (Beeswax);
  • Cetearyl Alcohol;
  • Carthamus tinctorius (Safflower) Seed Oil;
  • Fragrance (Parfum)*;
  • Caprylic/Capric Triglyceride;
  • Glycine Soja (Soybean) Oil;
  • Calendula officinalis Flower extract;
  • Chamomilla recutita (Matricaria) Flower Extract;
  • Althaea officinalis Root Extract;
  • Rosa gallica Flower Extract;
  • Bellis perennis (Daisy) Flower Extract;
  • Viola odorata Flower Extract;
  • Viola tricolor Flower Extract;
  • Echinacea purpurea Extract;
  • Bisabolol;
  • Ethylhexylglycerin;
  • Tocopherol;
  • Totarol;
  • Phenoxyethanol;
  • Dehydroacetic Acid;
  • Linalool*;
  • Limonene*.
  • *From Natural Essential Oil (Tangerine - Citrus Tangerina)

    Thursday, 24 January 2013

    Kuchnia pelna niespodzianek cz.I

    Pamietacie program satyryczny KOC autorstwa panow Wasowskiego i Szczesniaka, a w nim Kuchnie Pelna Niespodzianek? Uwielbialam ten rodzaj absurdalnego humoru, ktorego dzisiaj w polskiej telewizji raczej nie uswiadczysz. Ja na codzien nie osiagam az takiego poziomu abstrakcji, ale tez staram sie "kombinowac" z zywnoscia , bo mimo, ze  jestem zdeklarowana kosmetyczna  "product junkie", to swiecie wierze, ze zdrowie i dobra kondycje skory nalezy przede wszystkim "zjesc". A reszta,  cala zapewniajaca zmyslowe doznania pielegnacja to taka "wisienka na torcie". Skora to przede wszystkim zywy organ, ktory bez wlasciwego odzywienia nie funkcjonuje jak nalezy, a z pustego, czyli w przypadku niewystarczajacej podazy  skladnikow odzywczych, to i Salomon nie naleje. Od wiosny zeszlego roku dramatycznie zmienilam swoje nawyki zywieniowe, poczatkowo z zamiarem schudniecia, a po osiagnieciu z tego celu ( stracilam, az strach sie przyznac 25 nadprogramowych kilogramow )  dla zdrowia, utrzymania wagi i po prostu stalo sie to moim sposobem na zycie. Zaczynalam od wskazan diety South Beach, ktorych generalnie do tej pory   przestrzegam, ale wprawowadzilam z czasem elemnety diety paleo i surowej (raw food). Gdyby nie moja milosc do nabialu, a w szczegolnosci serow, to moglabym chyba przejsc na paleo calkowicie. Odmawiam sobie w tej chwili tylu rzeczy, ze z serow, szczegolnie tych mocno smierdzacych nie zamierzam na razie rezygnowac, ale kto wie, moze w przyszlosci wykonam ten kolejny krok na drodze do jeszcze zdrowszego  zycia. Poki co od 9 miesiecy nie jadlam chleba, i..,zyje i mam sie swietnie ;-) Staram sie uzupelniac diete pielegnacja i odwrotnie- mam swoje ulubione "superfoods", ktore staram sie jadac regularnie i jednoczesnie szukam ich w kosmetykach pielegnacyjnych.

    Granaty to bezapelacyjnie jedne z najzdrowszych owocow, o niezliczonych wprost korzysciach dla czlowieka  W najwiekszym skrocie: granaty zapobiegaja utlenianiu sie tzw."zlego cholesterolu" w naczyniach co w efekcie zapobiega arteriosklerozie;  badania laboratoryjne pokazuja, ze zwalniaja tempo rozrostu komorek rakowych; zwalczaja stany zapalne, co jest pomocne przy chorobach zwyrodnieniowych stawow;  zwiekszaja doplyw tlenu do miesnia sercowego co stanowi profilaktyke zawalow i nawet pomagaja przy zaburzeniach erekcji. Jesli chodzi o zaslugi dla urody, granaty to prawdziwa skarbnica antyoksydantow, walczacych z nieustannie tworzacymi sie w organizmie  wolnymi rodnikami, tym samym opozniajac procesy starzenia i redukujac liczbe groznych mutacji w komorkach. Takie wlasciwosci maja zarowno swieze owoce, sok czy olej z pestek. Do spozycia najepsze sa swieze owoce, na ktore wlasnie mamy sezon, a w pielegnacji najczesciej stosuje sie olej z pestek granatu. Bogaty w polifenole i kwasy tluszczowe sluzy skorze z egzema, suchej, dojrzalej. lagodzi zapalenia i zmniejsza opuchlizne.  Ja znalazlam w TK Maxxie kosmetyk do oczyszcznia twarzy brytyjskiej marki Pomegranate. Kosmetyki sa w 100 % naturalne i w ponad 80 % organiczne- W skladzie oprocz oleju z pestek granatu znalazly sie oleje: slonecznikowy, kokosowy, z pestek moreli, z ogorecznika, dzikiej rozy, rokitnika, baobabu, linianki siewnej (camelina) plus dodatkowo maslo kakaowe, wosk pszczeli, witamina E i olejki eteryczne. Kosystencja jest raczej tresciwa, gesta, nie trzeba uzyc wiele produktu, zeby dokladnie oczyscic twarz i oczy ( usuwa rowniez maskare). Ja rozprowadzam odrobine w dloniach i tym pokrywam delikatnie cala twarz, wmasowujac chwile, zeby makijaz zdazyl sie rozpuscic. Pozniej calosc usuwam mokra szmatka muslinowa, w sumie odbywa sie to na zasadzie OCM. Jesli w ciagu dnia nosze makijaz, to wieczorem stosuje podwojne oczyszczanie- najpierw demakijaz, a potem dokladne mycie zelem z woda. Dla osob o cerze suchej dodatkowe mycie woda mozna pominac, to jest kwestia indywidualnych  preferencji. W kazdym razie ten preparat do demakijazu sprawdza sie bardzo dobrze, co w polaczeniu z korzystna, TK Maxx-owska obnizka o 60 % od ceny wyjsciowej bardzo mnie cieszy :-)

    INCI: Aqua Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil* Butyrospermum Parkii (Shea Butter)* Cocos Nucifera (Coconut) Oil* Glyceryl Stearate Theobrama Cacao (Cocoa) Seed Butter* Cera Alba (Beeswax)* Glycerin Coco Glucoside Sucrose Stearate Coconut Alcohol Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Oil* Borago Officinalis (Starflower) Seed Oil* Rosa canina (Rosehip) Fruit Oil* Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil* Camelina Sativa (Camelina) Seed Oil Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Oil* Andansonia digitata (Baobab) Seed Oil* Aloe barbadensis Leaf Juice Powder* Plumeria Acutifolia (Frangipani) Flower Extract Citrus Reticulata (Tangerine) Peel Oil Tocopherol (Vitamin E) Xanthan Gum Benzyl Alcohol Dehyroacetic Acid Eugenol Benzyl Salicylate Linalool Limonene * Organic







    Odkad calkowicie zrezygnowalam z picia sokow owocowych, moim podstawowym napojem codziennym staly sie herbaty ziolowe. Jest ich do wyboru cale mnostwo- i staram sie codzienie pic kilka roznych, zeby dostarczyc organizmowi roznych dobroczynnych skladnikow zawartych w ziolach, maja tez te zalete, ze nie zawieraja kofeiny, ktora ja osobiscie uwazam za narkotyk, podobnie jak cukier. Pijam wprawdzie herbate zielona, ale tylko raz dziennie, staram sie pic wiecej rooibosa, ktory ma zblizone do zielonej dzialanie, a mniejsza zawartosc tanin, przez co jest latwiej strawny i dla niektorych smaczniejszy, bo pozbawiony goryczki. Dodatkowo pije napar z echinacei, na wzmocnienie odpornosci, ginkgo na koncentracje i  w trosce o zyly, zen szen jako energizujacy tonik, oraz herbatki ulatwiajace trawienie. Dla mnie im wieksza roznorodnosc, tym lepiej, przyzwyczailam sie do palety smakowej  herbat ziolowych i nie wyobrazam juz dnia bez nich. Ostatnia pije przed snem, czesto rumianek z miodem, albo kwiat owsa.  W ksiazce Apteka Natury autorstwa Jadwigi Gornickiej przeczytalam, ze napar  z pokrzywy czysci krew, wiec pijam od czasu do czasu herbatke detoksykujaca- z pokrzywa, fenkulem i mniszkiem lekarskim. Czysta krew to teoretycznie mniej ropnych wykwitow na skorze.




    W mojej kuchni pelnej niespodzianek nie moze zabraknac suplementow, ale nie w postaci tabletek zawierajacych mocno przetworzone, czesto syntetyczne witaminy, ktorych stosowanie wg mnie  mija sie z celem, poniewaz ich sklad chemiczny jest na tyle rozny od naturalnej postaci danej witaminy, ze organizm traktuje je jak toksyne i wydala z moczem nie czerpiac z nich zadnej korzysci zdrowotnej.  Dodatkowo takie lykanie  pigul moze wrecz obciazac nerki, ktore musza sobie radzic z ich neutralizacja. Jesli suplementy to tylko w formie surowej, jak najmniej przetworzonej, i nigdy zamiast penowartosciowego zywienia! Czy suplementy sa wobec tego w ogole potrzebne? W dzisiejszych czasach masowa produkcja zywnosci,  sposob jej przechowywania  i transportu powoduja spora utrate wyjsciowych wartosci odzywczych, dlatego produkt ze sklepu bedzie mial znacznie nizsza wartosc  niz ten samodzielnie wyhodowany w przydomowym ogrodku, czy uprawiany w sposob organiczny. Dodatkowo gotowanie jeszcze bardziej zubaza nasze pozywienie, bo czesc witamin i enzymow po prostu ginie w wysokich temperaturach, dochodzi do degeneracji pewnych bialek, a mikroelementy wylewamy razem z woda. Dieta surowa eliminuje ten konkretny problem. Ja jeszcze na razie nie jestem sobie w stanie wyobrazic niespozywania cieplych posilkow chociaz czasami, stad w moim codziennym zywieniu nie zapominam o suplementach. Staram sie je od czasu do czasu zmieniac, znowu w imie zapewnienia organizmowi jak najwiekszej roznorodnosci. Dr Gornicka twierdzi, ze w ciagu miesiaca czlowiek powinien zjadac co najmniej 60 roznych produktow zywnosciowych, i jak najwiecej z nich w stanie surowym. Polecane jest zapisywanie wszystkiego co jemy i pijemy przez miesiac, i po pozniejszym przeanalizowaniu wprowadzenie odpowienich zmian. Na zdjeciu pierwszy od lewej proszek matcha mix, ktory zawiera zmielona biala herbate matcha, 3 x bogatsza w polifenole niz herbata zielona, siemie lniane, bogate w substancje przeciwzapalne i kwasy tluszczowe, zmielone nasiona chia, zawierajace kwasy omega 3 i jagody goji- zrodlo m.in. witaminy A. Dziennie uzywam tylko 1 lyzeczke od herbaty tego proszku, posypujac nim np. owsianke, kasze jaglana na mleku, czy nawet jajecznice.  Mozna go  dodac do dan cieplych, ale juz po ugotowaniu, bo wysokie temperatury niszcza dobroczynne skladniki. Spiruliny nie trzeba chyba nikomu przedstawiac, jej dobroczynne wlasciwosci staja sie coraz powszechniej znane, warto jednak wiedziec, ze poza bogactwem pierwiastkow sladowych, spirulina jest zrodlem pelnowartosciowego bialka roslinnego, dzieki czemu nie moze jej zabraknac w diecie wegetarian i wegan. Ja spiruline stosuje wewnetrznie i zewnetrznie- chociaz nie jestem wielka fanka samodzielnego krecenia kosmetykow w domu, to jednak mam kilka ulubionych patentow, jednym z nich jest maska jogurtowa ze spirulina. Przygotowuje ja zawsze "na swiezo"- w szklanej miseczce mieszam maksymalnie pol lyzeczki od herbaty spiruliny, lyzeczke jogurtu naturalnego z zywymi kulurami bakterii (im gestszy,tym lepszy, grecki czy "balkanski" swietnie sie tu sprawdzi), dodaje pol lyzeczki miodu- manuka lub innego, wazne, zeby nie mial domieszek cukru; i to rozprowadzam na umytej twarzy, nawet pod oczami ( wrazliwcom zalecam ostroznosc i przeprowadzenie  najpierw testu skornego). Czasmi dodaje jeszcze szczypte proszku perlowego, ktory ma dzialanie rozjasniajace skore ( o tym napisze szerzej innym razem). Maske zostawiam na twarzy az zacznie przysychac, jej zaleta jest to, ze nie tezeje i nie sciaga tak mocno jak maski glinkowe. Kwas mlekowy zawarty z jogurcie delikatnie zluszcza obumarly naskorek, dzieki czemu enzymy i pierwiastki sladowe ze spiruliny maja ulatwiona penetracje skory, a miod nie tylko dziala jako humektant (nawilzacz wychwytujacy wilgoc z otoczenia i wiazacy ja na skorze), ale rowniez ma wlasciwosci bakteriobojcze, co dla mojej sklonnej do tradziku skory jest bardzo korzystne. Innym wariantem tej maski jest maska "czekoladowa", w ktorej spiruline mozna zastapic surowym gorzkim kakao, o dzialaniu odzywczym i  antyoksydacyjnym. Kakao stosuje rowniez wewnetrznie, zjadajac nie wiecej niz lyczeczke do herbaty dziennie, zmieszane z jogurtem, twarozkiem czy posypujac kasze jaglana. Surowe kakao zawiera aktywne antyoksydanty, witamine C i mnostwo innych korzystnych dla zdrowia skladnikow, bez ryzyka skutkow ubocznych takich jak otylosc czy prochnica zebow, ktore wiaza sie z jedzeniem slodkich wyrobow czekoladowych.